Księga Drogi i Dobra
Ursula K. Le Guin znana jest przede wszystkim z sagi Ziemiomorza, której przestrzeń przemierza czarnoksiężnik Ged. Jednak tym razem autorka dosłownie powołuje do życia innego maga – półlegendarnego mężczyznę, twórcę taoizmu – prawdopodobnie żyjącego w czasach Konfuncjusza.
Trudno Ursuli przypisać autorstwo Księgi Drogi i Dobra. Autorka jedynie dokonała interpretacji słów wielkiego myśliciela, by – jak sama stwierdziła – stały się one przystępne dla współczesnego czytelnika. Chciała, byśmy zrozumieli, dlaczego tę księgę niegdyś darzono czcią. Nie można jej przeczytać jednym tchem, przy kolejnych porankach bądź wieczorach. I nie dlatego, że jest obszerna, ale przede wszystkim dlatego, że jest pisana wierszem stanowiącym obraz przemyśleń Mistrza. Nad nimi naprawdę warto się zastanowić i być może przesunąć środek ciężkości we własnym życiu? Motywem przewodnim jest swoisty dualizm świata – wszystko, co nas otacza składa się z pozornie wykluczających się elementów, które tak naprawdę uzupełniają się, stając się jednością. Skoro tak, to może niepotrzebnie dokonujemy gradacji czegokolwiek?
Ta pozycja literacka ma jeszcze jedną przewagę nad innymi – za każdym razem można ją czytać na nowo i dostrzegać w niej coś, czego wcześniej nie uchwyciliśmy. Gwarantuję, że po kilku miesiącach, latach, odnajdziemy w niej coś inspirującego. Wystarczy przeczytać:
Wszyscy, którzy sądzą,
że piękno jest piękne,
szerzą brzydotę.
Wszyscy, którzy myślą,
że dobro jest dobre,
zasiewają nikczemność.
Bo bycie i niebycie
przychodzą do nas w parze.
Co trudne i co łatwe,
lubi się dopełniać.
Co długie i krótkie,
nawzajem się kształtuje.
Wyżyny i niziny
nie istnieją bez siebie.
Nuta na papierze
z dźwiękiem tworzy muzykę;
potem jest po przedtem,
by stać się przedtem dla potem.[…]
Rzecz, które są,
po prostu istnieją,
nie odrzucisz ich.[…]